5 rzeczy, które musisz usunąć z Facebooka, zanim wyślesz CV

przez Ewelina Stachowiak

ROZWÓJ KARIERY

Facebook. Doskonała sieć kontaktów. Obszerna baza zdjęć. Emocjonalny ekshibicjonizm. Najlepsze źródło informacji.

Nie wiesz, co słychać u starego znajomego? Wystarczy, że tam zajrzysz. Może okaże się nawet, że nie musisz być w gronie jego “znajomych” akurat na tym portalu, żeby mieć dostęp do najświeższych informacji. Zwykła niewiedza czy chęć podzielenia się tym, co w życiu słychać? Tak czy inaczej – pewnych informacji na Facebooku nie warto udostępniać, a przynajmniej nie dawać ich do wglądu publicznego. Tym bardziej, jeśli Facebook stosowany jest obecnie jako narzędzie rekrutacyjne.

Pomyślisz zapewne, że to niefajna praktyka. Niezależnie od tego, jakie jest Twoje zdanie na ten temat, musisz wiedzieć, że praktyka ta jest już powszechna. Nie uciekniesz od niej. Rekruter będzie chciał dowiedzieć się o Tobie znacznie więcej. Zresztą, sam przyznaj – czy nie chciałbyś wiedzieć wcześniej, z kim przyjdzie Ci pracować? Tak, wiem – nie można w pełni oceniać człowieka po tym, co publikuje w Internecie. Ale przyznaj sam, niesmak czasem pozostaje. Jeżeli starasz się o pracę, zadbaj o swój personal branding.

Nie mówię Ci, że wszystko, co potencjalnie “szkodliwe” powinieneś usunąć z Facebooka. Wystarczy, że część rzeczy po prostu ukryjesz. Pamiętaj tylko, że prędzej czy później w gronie Twoich facebookowych znajomych pojawią się ludzie z pracy – czy rzeczywiście chcesz, aby widzieli wszystko, co udostępniasz? Zatem, co usunąć z Facebooka przed rekrutacją?

1. “Szlachta nie pracuje”, ale CV szlachcic raczył wysłać.

I tu pojawia się pewien problem. Bo owszem, w większości przypadków miał to być pewnie żart. Słaby, czy też nie – trochę jednak pokazuje Twoje podejście do pracy. Skoro przyszło Ci zasilać grono zaszczytnej arystokracji, tylko pozazdrościć. Po co w takim razie wysyłasz CV? A teraz całkiem na poważnie: taka informacja naprawdę może zniechęcić rekrutera. Lepiej więc nie umieszczać jej wcale. Zdecydowanie bardziej korzystne będzie dla Ciebie, jeśli w rubryce “praca” umieścisz swoje dotychczasowe doświadczenie zawodowe. Masz się czym pochwalić? Śmiało! O takim wydarzeniu z Twojego życia rekruter nawet powinien się dowiedzieć.

2. Wyższa szkoła lansu i bansu. Albo robienia hałasu.

Można się lansować. Bansować też można dobrze. Ale Wyższa Szkoła Lansu i Bansu to nie najlepszy pomysł na rubrykę “wykształcenie”. Nawet jeśli robisz najlepszy hałas w mieście, uwierz mi, lepiej będzie, jeśli to pole pozostawisz po prostu puste.

3. Piątek, piąteczek, piątunio, a więc czas na imprezę!

Piątek – wiadomo. Cieszy chyba każdego. I wszystko jest przecież dla ludzi. Ale wcale nie musisz upubliczniać zdjęć pokazujących ilość wypitego przez Ciebie alkoholu, czy Twojego stanu po tak zwanej “grubej imprezie”. Lepiej będzie, jak zachowasz je dla siebie.

4. Fejsbukowy ekshibicjonizm, czyli co w domu piszczy

O ile rekruter pokusi się o sprawdzenie podstawowych informacji na Twój temat, niekoniecznie zechce zgłębiać tajniki domowego zacisza, albo i braku ciszy właśnie. Nie podawaj mu więc na tacy tego, co się dzieje w Twoim domu. Dzielenie się informacjami z życia prywatnego, komplikacjami w związku i problemami emocjonalnymi, to naprawdę nie jest dobry pomysł.

5. Czas się trochę wyładować, czyli mowy nienawiści

Trudno odczarować złe pierwsze wrażenie. A takiego możesz być pewien, jeśli Twoje wpisy zawierają wulgaryzmy, niepochlebne komentarze i fale hejtu. Przejrzyj historię swoich wpisów i sprawdź, czy przypadkiem nie poniosło Cię za bardzo w ostatnim czasie.
Jeżeli nie ma Cię na Facebooku, to znaczy, że nie istniejesz. Trochę to przerysowane, ale jeżeli już zdecydowałeś się dołączyć do grona tej społeczności, zadbaj o swoją prywatność. Nie trzeba do tego wielkiego wysiłku. Każdą widoczną na Twoim profilu zmianę statusu możesz przecież uwidocznić wyłącznie dla znajomych lub tylko dla siebie. Szukasz nowej pracy i masz się czym pochwalić w tym zakresie? Wrzuć to na Facebooka i udostępnij publicznie – niech rektuter zobaczy to, co zobaczyć powinien.

 

 

Ewelina Stachowiak

Ewelina Stachowiak
Marketing Team Leader
Shop and Customer Service
www.hrtools.pl

Na co dzień opiekuje się sklepem oferującym usługi oraz narzędzia HR. Jest odpowiedzialna za jego rozwój i wdrażanie najnowszych narzędzi pojawiających się w branży. Zajmuje się koordynowaniem pracy zespołu i content marketingiem. Pisząc, chętnie zajmuje głos w wielu sprawach. Miłośniczka filmu i podróży. Ze słabością do wszystkiego, co włoskie.

HR Tools Baner 375x1001




Odwiedź stronę